spotykasz się z wiernymi przyjaciółkami, które są z tobą zawsze w ciężkich
chwilach. pytasz je po kolei, co o tym wszystkim sądzisz? i jedyną
odpowiedzią, jaką udaje ci się z nich wydusić, jest:
- wiesz, bo on od początku do ciebie nie pasował, nie zasługiwał na ciebie.
- no dobrze, ale co było nie tak? jakie miałaś zastrzeżenia?
- a nie powiem, bo jeszcze się dowie
- ale nie dowie się, nie rozmawiam z nim, powiedz!
- nie
idźcie do diabła…
czasami udaje im się poprawić ci humor, kiedy wyciągają cię na wycieczkę za miasto, albo do kina, albo na kręgle… jednak w poważnych rozmowach są po prostu kiepskie.
i jak możesz im powiedzieć, że zadzwonił? że to, na co liczyłaś za miesiąc, dzieje się już teraz? nie możesz, po prostu nie zrozumieją.
Ale chcą rozumieć ??
pytanie, czy ja chcę, by zrozumiały? czy to w ogóle potrzebne?
jeżeli nie chcesz...
czasami jest potrzebne.
ale tylko czasami.
xyz
moge przyznac ze w 100% rozumiem to, myslalam ze takie problemy nie dotyczna innych